Córka Michaela Jacksona przerwała milczenie: „Mój ojciec zwykł…

Mogła zadowolić się byciem „córką”. Żyć w cieniu legendy, korzystać z nazwiska, które otwiera wszystkie drzwi i pozwolić światu decydować o tym, kim jest. Ale Paris Jackson nie wybrała takiego życia. Dziś, jako modelka, muzyk, aktorka i aktywistka, buduje coś o wiele cenniejszego niż dziedzictwo: tożsamość, która jest w całości jej własna. I szczerze mówiąc, jej droga budzi szacunek.

Kariera zbudowana na swój własny sposób

Kiedy Paris postanowiła rozpocząć karierę, nie chciała czerpać korzyści z nazwiska Jackson. W 2017 roku podpisała kontrakt z agencją IMG Models i wystąpiła w kampaniach dla magazynów *Vogue* i *Harper’s Bazaar*. Jej bohemistyczny styl, tatuaże, odrzucenie konwencjonalnych standardów piękna… narzuca swoją estetykę bez kompromisów.

W filmie zadebiutowała w 2018 roku w filmie „Gringo” u boku Charlize Theron. Wystąpiła również w serialu „Star” i filmie „The Turning”. Muzycznie założyła zespół The Soundflowers i wydała w 2020 roku EP-kę, którą określa mianem „melancholijnego folk rocka”. Nie zamierza naśladować ojca. „Nie próbuję wskoczyć w jego buty” – mówi. „Próbuję wskoczyć w swoje”.

Oddając cześć ojcu, nie tracąc siebie

Paris trzyma zdjęcie Michaela na swojej szafce nocnej. Na przedramieniu ma tatuaż z okładką albumu „Dangerous”, a gdzieś na skórze jego podpis. To intymne, osobiste gesty, które mówią bardziej o synowskiej miłości niż o uwielbieniu.

Nie waha się też zabierać głosu, gdy pojawia się temat jej ojca. W szczególności skrytykowała film dokumentalny *Leaving Neverland*, który nazywa „kłamstwem”. I zawsze powtarza jedną istotną rzecz: „Nie jestem tu, żeby go bronić. Jestem tu, żeby go kochać. Był moim ojcem. Był człowiekiem. Był złożony. I tęsknię za nim każdego dnia”.